Polska winem stoi

www.winaeuropy.pl
Polskie wina są coraz lepsze. Nie „wina marki wino”, tylko te prawdziwe, gronowe i jakościowe. Stajemy się krajem winiarskim pełną gębą.

Czy znacie polskie wina? Nie te patykiem pisane typu Sen Sołtysa. Te dobre, polskie wina gronowe? Jeśli nie wiedzieliście nawet, że takie istnieją, to jesteście w większości. Jeśli słyszeliście, ale nie wierzycie, że mogą być dobre, stanowicie większość w mniejszości.

Temat wciąż wywołuje opory. Ciągle słyszę, że w naszym klimacie się nie da, że nie zawracajmy sobie tym głowy, na świecie jest nadprodukcja wina, niech robią je Hiszpanie, a my róbmy wódkę albo cydr, bo co jak co, jabłka mamy najlepsze na świecie. Zeszłoroczna burza medialna po tym, jak minister Radosław Sikorski oficjalnie polskie wina spostponował, a wicepremier Pawlak (były minister rolnictwa!) palnął, że w tym temacie nie mamy czym się chwalić (relacjonowałem szeroko tę sprawę tutaj i tu) była burzą o zasady, lecz w sumie panowała zgoda: w Polsce nie ma dobrych win.

Otóż są. Naprawdę całkiem dobre wina robią winiarze w Jaśle, Kazimierzu, Zielonej Górze, pod Wrocławiem i Gorzowem. Jest ich z roku na rok coraz więcej, a ich wina są coraz lepsze. I nie wymyśliłem tego ja w oparach patriotycznej maligny, nie wymyślił Mariusz Kapczyński od lat jak etnograf dokumentujący wszystko, co się u nas produkuje, współautor (wraz z Wojciechem Bosakiem) powstającego Atlasu Win Polskich. Nie wymyślili przyjaciele z Magazynu Wino, z którymi od 2006 r. organizuję Konwent Polskich Winiarzy, w ramach którego przewinęło się i swoje wina do kieliszków nalało ponad 100 producentów.

Polskie wina bowiem smakują nie tylko garstce szaleńców, lecz wybrednym konsumentom z grubym portfelem w 5-gwiazdkowych hotelach takich jak Marriott, Bristol czy warszawski Le Régina, gdzie w karcie win od lat cierpliwie eksponuje je sommelier Andrzej Strzelczyk. Wygrywają międzynarodowe konkursy, jak ten w Trenczynie, gdzie godnie stawiły czoła dobrym butelkom z naszej części Europy, albo Grand Prix Magazynu Wino, gdzie Pinot Gris Lecha Jaworka z Dolnego Śląska zajął piąte miejsce w bardzo mocno obsadzonej konkurencji win białych do 60 zł.

Wina polskie smakują szerokiej publiczności za każdym razem, gdy mam okazję je prezentować. Niedawno w serowarni La Fromagerie w mały gronie próbowałem kilku świetnych serów z białym burgundem, czerwoną Rioją i… polskim Pinot Noir z Winnicy Adoria. W powszechnym odczuciu świetnie pasowało do serów i było najciekawszym winem z całej trójki. Przeżyłem to już wielokrotnie. Najpierw sceptycyzm, potem niedowierzanie, uśmiech i… „nie spodziewałem się, że polskie wina mogą być takie dobre”.

Chcecie przekonać się sami? Już w najbliższą sobotę w Warszawie największa prezentacja polskich win. Na degustacji Winicjatywy obecnie będą niemal wszyscy winiarze „oficjalni” (czyli ci, którzy w ramach „przyjaznego państwa” zarejestrowali się w 30 urzędach i przebyli 150 kontroli), m.in. sławni już Jaworek, Płochoccy, Adoria i Pałac Mierzęcin. Na pewno będzie ciekawie!
Trwa ładowanie komentarzy...